Wielki format Łukasza B.

Rozwój fotografii cyfrowej wywołuje postępujący zanik technik uwieczniania świata na tradycyjnych materiałach światłoczułych.  Bardzo rzadko wchodzą na rynek nowe aparaty analogowe, z roku na rok maleje liczba dostępnych klisz i substancji koniecznych do ich obróbki. Z drugiej strony nie brakuje ambitnych fotografujących idących w zaparte i kontynuujących dawne tradycje. Nasz niezawodny spacerowicz Łukasz Balcerzak od lat używa klisz, w tym również tych największych – wielkoformatowych. W listopadzie Toruń czeka bardzo interesująca wystawa tego rodzaju fotografii, którą Łukasz przygotowuje z dwoma innymi członkami TSF, Bartłomiejem Łyczakiem i Przemysławem Stochmalem. W oczekiwaniu na nią pokazujemy Wam zestaw zdjęć wykonanych zabytkową machiną Graflex Crown Graphic 4×5 z obiektywem  Ektar 127mm. Znajdziecie na nich nie tylko obrazy Torunia, ale i Gdańska, Golubia – Dobrzynia, Szafarni, a nawet wakacyjne wspomnienie z Węgier. Jak widzicie, efekty osiągane w ten sposób są nie do podrobienia współczesnymi cyfrówkami, nawet najdroższymi. Oto prawdziwa magia fotografii. Niech trwa jak najdłużej!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy

4 Komentarze

  1. Dalek Sander

    A ja Ci te efekty spokojnie podrobię cyfrowo. Zakład? Oczywiście nie w samym aparacie, ale w liczydle. Dowcip w tym, że z cyfrowej fotografii można zrobić wszystko możliwe, a z analogowej tylko analogową. Ale co kto lubi 🙂

    5 grudnia 2011 o 09:02

  2. Uzyskanie takich efektów na komputerze, to banał. Żaden wyczyn. Nie chodzi tu o popis, że ktoś fotografuje przy pomocy wielkiego formatu, tylko o przyjemność jaką sprawia takie fotografowanie oraz doskonalenie swojego warsztatu.

    5 grudnia 2011 o 13:05

    • A ktoś coś o wyczynach mówił? Ja nie. Poza tym uzyskanie takiego efektu na komputerze, włączając w to w miarę „wiarygodny” wydruk, to jak najbardziej sztuka. Kto coś innego twierdzi, nie zna się.

      Wielki format ma oczywiście swoje zalety, miałem przed laty sporą uciechę fotografując Sinarem – co prawda z cyfrową kasetą, ha ha. Podobnie jak każdy, kto poważnie fotografuje, powinien umieć zrobić poprawne powiększenie w cz-b. Ale ogólnie analogi to dinozaury z muzeum techniki. Spójrz prawdzie w oczy, nawet jeśli to boli.

      5 grudnia 2011 o 14:08

      • OK, obróbka cyfrowa też wymaga pewnych umiejętności, ale różni się jednym od fotografii tradycyjnej – wywoływanie zdjęć w ciemni nie obsługuje Ctrl+Z. Nie wspominając o gotowych pakietach modyfikujących takich jak Nik, które sprawę sprowadzają do wyboru pożądanego efektu i zabawy suwaczkami. Może i analogi czasy świetności przeżyły ale cyfrowy szum nigdy nie będzie ziarnem Neopana 1600 😉

        6 grudnia 2011 o 10:00

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s